.

.
Zanim ostatecznie zdecydujesz się dołączyć do gry na naszym blogu, przejrzyj wszystkie zakładki, ponieważ to właśnie one pomogą Ci dopasować się do realiów fabuły. Nieznajomość regulaminu nie zwalnia przecież z jego przestrzegania. Kiedy już uznasz, że wiesz wystarczająco, by móc stworzyć własną postać - zostaw komentarz w odpowiednim miejscu, abyśmy mogli przesłać Ci zaproszenie. Miłej zabawy!
pogoda
Lato się kończy, a niebo coraz częściej przyozdabiają srebrzyste chmury. Na szczęście temperatura nie spada zbyt szybko, więc obozowicze co jakiś czas mogą jeszcze leniwie wygrzewać się w słońcu. Przez najbliższy tydzień możemy spodziewać się od 20"C do minimum 17"C.
aktualności
- Za nową szatę serdecznie dziękujemy Kaylo ♥
- Gra toczy się w komentarzach oraz na GG.
- Górna granica wieku Obozowiczów wynosi 23 lata, później heros opuszcza Obóz, bądź zostaje w nim żeby 'pracować'.
ogłoszenia
- Powoli blog budzi się do życia.
- Szukamy nowych rekrutów.
-Wszystkie zakładki na stronie zostały edytowane.
- Na blogu pojawił się Shoutbox.
- Zachęcamy do gry w komentarzach!

sobota, 30 września 2017

The winner takes it all

Domek nr 17
14.01
20 lat
W obozie od 5 lat
Grupowy
Syn Nike
Łucznik
Sebastian C. A. Reagan

Kiedy pojawia się na horyzoncie, widzisz sto osiemdziesiąt osiem centymetrów dumy. Przedstawiają ci go jako tego, który zawsze wygrywa i chce być najlepszy. Ostrzegają cię, że potrafi posunąć się daleko, byle pozostać na czele, nawet jeśli on sam twierdzi, iż gra jedynie fair play. Jakim byłby dzieckiem bogini zwycięstwa, gdyby polegał na oszustwach? Jednakże, bez względu na nagrodę, liczy się każda wygrana, więc podnosi sobie nieustannie poprzeczkę. Stawia czoła nowym wyzwaniom i ciągle brnie przed siebie. Widzisz to tak jak każdy, nie wiesz natomiast, że głównym powodem jego samozaparcia jest ojciec, któremu nie sposób się przypodobać. Nie widzisz go podczas wielu godzin spędzonych na ćwiczeniach poza zwykłymi treningami. Bash chowa wszelkie rany dla siebie, nie chcąc wyjść na słabeusza. Roztacza dokoła siebie pozytywną energię, oddając ją bez końca, choć nigdy jej nie zatrzymując, gdy ulatuje ona razem z dźwiękiem donośnego śmiechu. Wpasowuje się w dzieci Hermesa, mając z nimi wspólną przeszłość, kiedy to spędził z nimi pierwsze lato, pamiętne i szalone, pełne świeżego powiewu wolności. Nawet po takim czasie możesz zobaczyć go w tamtym domku. Bawi się i jest tylko kolejnym chłopakiem, który zdaje się nie mieć trosk, bo wiesz, że ma bogatego ojca. Twoja wiedza ogranicza się wyłącznie do powierzchownych informacji, ale jeśli chcesz poznać go bliżej, musisz mieć w sobie coś więcej.

3 komentarze:

  1. [ Bjuti, bjuti, gdzie moja robo-kura. ]

    ACE DETECTIVE

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie narzekał na swoją pracę, tak po prawdzie obcowanie z orężem mógł określić jedną ze swoich zaledwie dwóch pasji, drugą był bowiem sen. Niczego nie kochał bardziej niż widoku rozżarzonej do czerwoności stali, ale jeśli miałby się zastanowić, zaraz za tymże widokiem figurowałby obraz łóżka lub ogólnie, wizja snu - bo nie tylko w łóżku można smacznie drzemać, sprawdził. Niejednokrotnie. Artemis mógł spać wszędzie, o każdej porze i w nieomal każdej pozycji. Była to jedna z jego cech rozpoznawczych, zaraz po wysokości jego postury i spojrzeniu w swej łagodności zupełnie niepasującym do rosłego mężczyzny, którym niezaprzeczalnie był.
    Pomimo zamiłowania do swojego zajęcia, doceniał każdą przerwę. Potrafił odpoczywać i w pełni wykorzystywać chwile na oddech, zatem bez żalu odłożył młot, obcęgami pomagając sobie w stabilnym przeniesieniu miecza z kamienia do basenu z lodowatą wodą. Zanurzył go nieśpiesznie, woląc aby ta nie rozprysnęła się nadto i tak zostawił do związania. Ściągnął z rąk skórzane, ciężkie rękawice do łokci i rzucił je na stojący nieopodal stołek, by z niejakim zadowoleniem ściągnąć z siebie lepiącą się do ciała koszulę - tę z kolei przepłukał, solidnie wykręcił i trzepnąwszy nią raz, a potem drugi, niedbale zawiesił przy rozgrzanych kamieniach.
    Na zewnątrz zrobiło się szaro, zapewne za sprawą ciemnych chmur kłębiących się na niebie. Pomarańczowy żar z pieca rzucał przytulną łunę na mniej przytulne kąty, opalizując na nagiej skórze pleców, kiedy kowal ponownie postawił klika kroków stronę zlewu, tym razem w celu schłodzenia się. Najpierw pod bieżącą, zimną do bólu wodę wsunął przetartą dłoń, by po paru chwilach sięgnąć nią do spiętego od stania karku. Mimowolnie pochylił głowę, czując jak przejmujący dreszcz przyjemności przebiega między łopatkami, kiedy zziębniętymi niemal do odrętwienia palcami począł wmasowywać kojący chłód w gorącą skórę. Pojedyncze kropelki pociekły mu po szyi i łopatkach, mieszając się z ogólną wilgocią zmęczonego ciała. Nie miał wątpliwości, że zaduch panujący w pomieszczeniu szybko go wysuszy, więc już po chwili sięgnął oburącz do strumienia, by zmoczyć głowę. Parokrotnie przeczesał kudły mokrymi palcami, przez co pojedyncze kosmyki przylgnęły mu do skroni, jakby ciemniejsze niż zazwyczaj. Na koniec przetarł twarz i odetchnął głośno, chyba usatysfakcjonowany. Czując, jak supły na karku luzują się jeden po drugim, wyraźnie rozprężył się cały. Najwidoczniej niewiele mu trzeba było do szczęścia.

    Artemis

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Gdybym ja widziała na swojej drodze sto osiemdziesiąt osiem centymetrów dumy, musiałabym bardzo mocno odchylać głowę. Danny ma podobny problem jeżeli chodzi o ludzi, a Sebastian wydaje się być idealnym partnerem jeżeli chodzi o zdobywanie sztandaru. A jeżeli nie partnerem to godnym przeciwnikiem. Co o tym myślisz?]

    Danny Williams

    OdpowiedzUsuń